Wczoraj i dziś nazwałbym paskudnymi dniami. Najpierw praca od 18:00 do 02:00, potem powrót do domu w deszczu, w łóżku wylądowałem po 03:00. Zasnąłem jeszcze później. Na dobranoc dostałem jeszcze dobijającego smsa od kumpla. Długo też nie pospałem, bo na 10:00 znów musiałem być we firmie. Wróciłem do domu po 18:00, zmęczony i zakatarzony…
Jednak kilka faktów sprawia, że tak naprawdę dwa ostatnie dni naładowały mnie dużą ilością energii. Pozytywnej energii. Szczególnie przyczyniła się do tego Ysabell, swoim komentarzem do pierwszej mojej notki na tym blogu. Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś będę mógł z Tobą rozmawiać jak dawniej. Dziękuję. Tak zwyczajnie. I świadomość tego, że znów choć troszkę czuję się jakbyśmy nadal stanowili Grupę Wsparcia. (Dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że Ys poznałem będąc w GW wyd. Portal. Wtedy, a było to już jakiś czas temu, duża część mojego życia kręciła się właśnie wokół tego tematu.)
Co jeszcze mnie uszczęśliwia? Na pewno góry. Wypad w Tatry z bratem (opiszę w najbliższych dniach), ludzie, których tam poznałem, ten natłok myśli, jaki pozostał po wyjeździe… No i prespektywa wypadu na Rycerzową na wieczór poezji górskiej!
Kilka drobnych, z pozoru nic nie znaczących faktów. A jednak budujących. Czasem tak mam, że czerpię energię z niepozornych zdarzeń…
24. VIII aD 2007
sierpień 24, 2007 autor: czaki
Pozazdrościć tego wypadu w góry, a szczególnie tej poezji górskiej…nawet nie wiesz jak ja Ci tego zazdroszcze=]
z tego co wyczytałąm to jesteś zabiegany i troche przywalony pracą…
fajnie, że się dziś odezwałeś=]
=*
Dziękuję za miłe słowa.
Cieszę się, że mogłam jakoś przyczynić się do poprawienia Twojego nastroju. Zwłaszcza, że i Ty poprawiłeś moje samopoczucie. Dobrze jest spotykać starych znajomych…
Wyjazd w góry opisz koniecznie. Strasznie tęsknię za górami ogólnie, a Tatrami w szczególności, więc niech chociaż pośrednio mogę z nimi poobcować.
Pozdrawiam
Ys.