Dwadzieścia dwa lata temu wsiadłem do pociągu, który nie zatrzymał się odtąd ani na minutę. Relacja: Poczęcie – Śmierć, bez przesiadek i postojów. Lubię jeździć koleją, choć czasami podróże są męczące. Taki był ostatni tydzień…
Oglądaność bloga spadła, bo nic nie pisałem. Nie było kiedy. Praca, ciągły stres i chamski szef – ot, to tylko wstęp. Choć nie powiem, osiem, dziewięć godzin dziennie tego “wstępu” też robi swoje. Dalsza podróż jeszcze ciekawsza. Apogeum przyszło w dniu, gdy Lathea zaproponowała rozmowę. Spodziewałem się “prawie” wszystkiego, słowa Ani znalazły się daleko poza zasięgiem mojego “prawie”. Szczegóły przemilczę, choć o nich nie zapomnę. Lathea pokazała coś wielkiego, mogę tylko powiedzieć, że zawsze będę miał u Ciebie dług. Dziękuję.
Mój przyjaciel Krzysztof, razem z Karoliną, swoją żoną i malutkim Michałkiem przeprowadzili się “na swoje”. Gratuluję, zawsze byliście dla mnie szczególną parą i chciałbym takiego życia jak Wasze. Pomagałem w przeprowadzce w niedzielę, mam nadzieję, że będę mógł pomagać dalej w najbliższych dniach. W końcu mam wolne od pracy…
Mam wolne, bo zacząłem praktyki. Szkoła i dzieciaki nie są takie złe, tylko krój tych mundurków… Panie Giertych, zrobiłeś Pan krzywdę dzieciom, a na dodatek nie możesz Pan teraz sam tego posprzątać. Dobrze, że wypadasz Pan z obiegu, więcej już nie napsujesz miejmy nadzieję…
Więcej o praktykach napiszę, jak się skończą, póki co pozostaje mi siedzieć w ostatniej ławce i wspominać własne dzieciństwo.
P.S. Na koniec coś bardzo prywatnego, pewnie dla większości niezrozumiałego, ale to też część mojej podróży Pociągiem Sele, Lath – modlę się cały czas i jestem z Wami…